niedziela, 24 czerwca 2012

Lucyfer jako postać romantyczna, czyli jak ewoluował sprawca zła wszelkiego w moich oczach.

Temat Lucyfera prześladuje mnie od kilku lat. Właściwie odkąd wkroczyłam w wiek nastoletni... Tak czy siak, przez te lata, wyrobiłam sobie własne zdanie na temat tego anioła.
Kościół definiuje go, jak sprawcę zła wszelkiego, bestię, kusiciela, tego, który zbuntował się Bogu, mimo jego miłości. Ja uważam, że to bajeczki. Owszem, jak miałam jakieś 10 lat, to tak postrzegałam Lucyfera, jednak potem zaczęłam się zastanawiać - dlaczego? Po co? Jak? Czym się motywował? Czy na pewno jest taki zły?
Nie odbierzcie mnie jako jakiejś satanistki. Nie. Nie wielbię Szatana, jednak... cóż ukrywać. Trochę go rozumiem, a od zrozumienia tylko krok do sympatii.
Mówiąc szczerze, JA odbieram Lucyfera jako postać romantyczną, trochę skrzywdzoną, niezrozumianą, na początku zagubioną, co doprowadziło, do całkowitego upadku duchowego. Stał się królem kłamstw i zła w oczach ludzi. Może trochę niesłusznie...? Zapraszam do przeczytania mojej wizji powstania samego Szatana, opartej na lekturze różnych książek etc. etc. Może być troszkę literacko.
Hmm... Zacznijmy od początku. Genezę upadku, jako tako wszyscy znają. Wiadomo: Lucyfer był najukochańszym synem Boga. Doskonały, pełen światła, miał pod sobą anielskie legiony, w hierarchii stał zaraz za Bogiem. Był jego prawą ręką. Powstał z jego miłości, i łaknął jej mieć jak najwięcej. Niestety.
Pewnego dnia poznał plany Wszechojca, który zamierzał stworzyć swoje, w zamierzeniach, najdoskonalsze dzieło własnych rąk - człowieka. Jak się okazało, aniołowie mieli im służyć  mimo, iż byli istotami nadrzędnymi. Dodatkowo, oznaczało, to, że będą bardziej miłowani od aniołów.
To otworzyło oczy Lucyferowi, bo dlaczego mieli płaszczyć się przed istotami, które w porównaniu do nich wyglądały jak mało rozgarnięte, brzydkie kocięta...? I dlaczego mieli być bardziej kochani niż On? Ważniejsi dla Ojca?
Lucyfer pragnął miłości, ale pragnął, też władzy. W tym momencie, jeżeli chodzi o chronologiczność zdarzeń to odrzućmy ją! Dla potężnych istot czas jest niczym, zresztą Bóg planuje pewne rzeczy kilka tysięcy lat do przodu. Jest alfą i omega, więc doskonale wie co się stanie, i co ma zrobić.
Powróćmy więc do tego, że Lucyfer pragnął władzy. Przyzwyczajony, że był najważniejszy wśród całych legionów, nie przeszło mu na myśl, że może się to kiedyś zmienić. A tu bach, Bóg wyskakuje z projektem o nazwie "Jezus". Chcę stworzyć swojego syna, który będzie jednocześnie nim samym!
Nie wątpię, że Lucek w tym momencie zagotował się ze złości jeszcze bardziej. Jakiś Jezus, będzie mu odbierał WŁADZĘ?! Będzie obdarzony WIĘKSZĄ miłością, niż On?! Będzie jeszcze bardziej DOSKONAŁY?! Będzie prawdziwym synem Bożym, a jednocześnie samym Bogiem?!
Lucyfer, nie mógł tego znieść.Anioły są obdarzone, wbrew pozorom własną wolą (jednak różni się ona od tej, którą my zostaliśmy obdarzeni), jednak nie przechodzi im na myśl, by to wykorzystać do własnych celów. Są stworzone do służby, kochają Pana. Jednak przyszły Władca Piekieł, zaczął knuć, napędzany strachem i złością. Bóg to widział, jednak dał mu szansę, do nawrócenia się. Lucyfer jej nie wykorzystał. Zbuntował się i pociągnął za sobą niemal połowę zastępów niebiańskich. Wiedział, że nie da rady zniszczyć Niebios, zresztą wątpię, żeby tego pragnął. Nadal kochał Boga. Jednak zbuntowane Anioły nie mogły przybywać w niebie. Zostały strącone.
I tu zaczynają się niejako schody, bo teorii co do dalszych losów Lucyfera i świty, jest wiele. Jedna z nich mówi, że zostali wrzuceni prosto do piekła, a druga, że wylądowali na ziemi i dopiero oni stworzyli piekło, jako parodię niebios. Zostawmy to - i tak grzeją tyłki tam na dole, i tak.
Jak już mówiłam - Lucyfer wiedział, że nie da rady zniszczyć królestwa niebieskiego, i raczej tego nie chciał. Postanowił więc, że będzie gnębił i zwodził ród ludzki. Chciał w ten sposób upokorzyć Boga, prowadząc do odwrócenia się ich od Ojca, który w końcu stworzył ich na własne podobieństwo, jako istoty najdoskonalsze. Wkradł się do Edenu, i skusił Ewę, co doprowadziło do ukarania wszystkich ludzi.
Szatan obserwując dalsze losy ludzi, zaczął się zastanawiać, dlaczego Bóg - wcześniej pełen miłości, nagle stał się krnąbrny, a ludzie zamiast go kochać, bali się. Dlaczego wymagał brato i dzieciobójstwa, dlaczego topił połowę populacji? Nadal kochał Ojca, ale i  zaczął w nim widzieć niejako wroga. Bał się. Wiedział, że od początku jest na przegranej pozycji. A skoro ludzie byli karani, za mało znaczące (dla Lucyfera) występki, to co się stanie z nim? Co w końcu spotka jego?
Całkowicie zatracił się w strachu i bólu. Bolał go fakt, że z własnej woli utracił miłość Boga, bolał go fakt, że jest zły, bolał go fakt, że boją się go ludzie, mimo iż gardził nimi najbardziej w świecie. Żałował utraconego królestwa Bożego, jednak wiedział, że dla niego jest już za późno. Został napiętnowany, stracony na zawsze.   A w końcu i jego Bóg ukarze, bo nie było miejsca w całym Wszechświecie, które dałoby możliwość ukrycia się przed karzącą ręką Pana. Wie, że, gdy nadejdzie koniec ludzkości, nadejdzie także i koniec jego. Dlaczego? Jest potrzebny Bogu, aby karać potępione dusze. Jednak, gdy nadejdzie Sąd, to i piekło zostanie zniszczone,a  on razem  z nim. Dlatego jego życie jest niejako uzależnione od naszego. I to dodatkowo go frustruje. Jednak za nim odejdzie, chcę poniżyć jak najbardziej Boga. Pokazać mu swoją niezależność, indywidualizm, i to, że wcale mu nie zależy na jego miłości. Jednak to kłamstwo. Lucyferowi, najpiękniejszemu z aniołów, jak nikomu zależy na tej miłości. Jest najbardziej samotną istotą. Prekursor niezależności, padł jej ofiarą. Pokazuje, że sami jesteśmy niczym. To smutna postać. Smutna jest cała jego historia, jednak nie należy tracić na niego łez, współczuć mu, bo on tego nie chcę od ludzi. Gardzi nimi, obwinia ich, jednak żałuje tego co zrobił. Bo gdyby się nie zbuntował, to czy nie byłby jednym z tych najbardziej wielbionych...? Stałby za tronem boskim. Najjaśniejszy, najbardziej idealny z aniołów, zbierałby pokłony od ludzi. Kochaliby go, a on ich.
Jednak stracił to z własnej durnej dumy.
Zapewne widzi jaki błąd popełnił. Jednak, czy żałuje? Możliwe. Teraz mało pozostało, z tego dawnego pięknego Lucyfera. Stał się królem kłamstwa, obrzydliwości i obłudy. Zero w nim litości. Jest tylko pustka, kiedyś wypełniona światłością.

No i dobrnęliśmy do końca. Starałam się Wam uświadomić, jak wbrew pozorom, Lucyfer jest ludzki. Uosabia nas samych. Przy tym, cała jego historia jest romantyczna, bo pełna miłości i smutku.
Lucyfer jest symbolem niezależności, indywidualizmu, buntu. "Nie będę służył" - tymi słowami możemy przedstawić cały upadek. Jednak zauważcie jak bardzo tragiczne jest to wszystko.
Co do Szatana jako sprawcy zła - czy byłby tym złym, gdybyśmy go nim nie uczynili...? Zastanówcie się.